wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 8: Filmik

          Chciałam się zapaść pod ziemie, wszędzie porozwieszane były rysunki, bardzo podobne do tego, który dostałam na lekcji. Byłam zła, zaczęłam zrywać wszystkie rysunki ze ściany, ale przecież tu jest tak dużo miejsc w których one są, zezłościłam się, ona przesadziła, nie pozwolę się tak traktować. Podeszłam do niej i z całej siły walnęłam ją z pięści w twarz. Nie spodziewała się tego, więc nie zdążyła zablokować ciosu.  Dziewczyna zatoczyła się do tyłu i złapała się oszołomiona za twarz.Moja siła jest równa sile starszych i doświadczonych demonów. Wszystkie rozmowy ucichły, każdy patrzył na nas. Dziewczyna powoli wstała, zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, ja odeszłam, z podniesioną głową. Erik pobiegł za mną, on wie, że często wybucham właściwie każdy wie, że nie warto ze mną zadzierać gdy jestem zła, niej Katie się cieszy że tylko ją walnęłam, bo stać mnie na więcej. Mieliśmy teraz godzinę, poszliśmy do stołówki, ja wzięłam tylko jogurt, mimo, że była pora obiadu nie byłam głodna.
     Usiedliśmy z Erikiem przy naszym stole, był on umieszczony na samym środku sali, żeby każdy mógł nas widzieć, Emma wybrała ten stół kilka lat temu, od zawsze lubiła być w centrum uwagi. Stołówka jest duża i jasna, zmieści się w niej spokojnie 500 osób. Po lewej stronie jest bufet, serwują tam przepyszne jedzenie, my uwielbiamy luksus. Po dzisiejszym zdarzeniu wszystkie twarze skupione były na nas, miałam świadomość tego, że to co się stało rozniesie się w błyskawicznym tempie.
-Zobacz kto przyszedł. Powiedział przyjaciel, po czym wskazał głową w kierunku wejścia. Weszła
Katie, nie było śladu po uderzeniu, jak zwykle wszystko goi się w znakomitym tempie, zawsze to lubiłam ale teraz chciała bym, żeby został choć siniak, ale ona wyglądała jak zwykle idealnie. Usta miała pomalowane na ciemną czerwień. Była ubrana w obcisłą czarną sukienkę, z różowymi paskami na plecach. Miała buty na obcasie obszyte koronką. Niestety musiałam przyznać, że wyglądała nieźle.  Gdy zauważyła, że się na nią patrzę, posłała mi najbardziej jadowite spojrzenie jakie widziałam. A ja uśmiechnęłam się sarkastycznie, po czym pomachałam do nadchodzącej Emmy. Miała na sobie rozkloszowaną czarną sukienkę ze srebrnym paskiem i płaskie czarne baleriny. Dziewczyna podeszła szybko do stolik
-To było świetne. Powiedziała przyjaciółka, siadając przy nas.
-Tylko szkoda, że nie ma śladu. Powiedziałam, na co oni zareagowali uśmiechem. Dobrze znałam Emme, wiedziałam, że myślała o tym samym.
-Może śladu nie ma,ale jest filmik. Powiedziała, uradowana dziewczyna po czym zaczęła grzebać w torebce, w poszukiwaniu komórki.
-Mam. Wykrzyknęła uradowana, po czym podała mi komórkę.
Szybko znalazłam filmik, po obejrzeniu go wy buchnęłam śmiechem. Wiedziałam, że Katie na pewno obmyśla zemstę, ale się tym nie przejmowałam. Po chwili podeszła do nas Davina i się przysiadła. Dziewczyna była brunetką, lubiła nosić białe sukienki, co trochę zmylało bo naprawdę była nieobliczalna (mój dopisek. Tak mi się z The Originals skojarzyło :D )
       -Cześć. Przywitała się, po czym zaczęła rozmawiać o tamtym ''wypadku'' na korytarzu.
-To było niesamowite, nigdy jej ni lubiłam, dobrze, że ją walnęłaś. Rozmawiała tak a ja jej nie słuchałam, moje myśli krążyły wokół wieczornego spotkania, nadal byłam bardzo ciekawa, czemu zemdlałam na tak długo, bo ile razy pytałam się oto, przyjaciół oni wyraźnie unikali tematu. Myślałam nad tym do czasu gdy zauważyłam, że dziewczyna zmieniła temat rozmowy.
-Chodzę z nim, na naukę tworzenia trucizn. Jest bardzo dobry, dziwi mnie to przecież tak często podróżuje. Rozmyślała koleżanka, a ja słuchałam jej uważnie.
-Wiecie, że w każdej szkole zostawał tylko rok? Mam nadzieje, że tu zostanie dłużej. Powiedziała po czym westchnęła. Zastanawiało mnie czemu ja nic nie wiem, co było dziwne bo zwykle pierwsza znałam wszystkie najnowsze plotki. Nie myślałam o tym długo gdyż po chwili zadzwonił dzwonek, dokończyłam jogurt i poszłam wraz z przyjaciółmi na zajęcia. Mieliśmy lekcje użycia broni. Poszliśmy z Em do szatni się przebrać ja założyłam krótkie czarne spodenki i szarą podkoszulkę. Włosy spięłam w kitka. Kiedy wyszłyśmy Erik czekał na nas już gotowy.
        Pobiegliśmy szybko na boisko.  Miejsce jest duże, idealne do ćwiczeń.  Wokół boiska są ławki, jest ich niedużo więc większość jest zajęta. Teren obraca gęsty las, głownie potężne dęby. Ogrodzeni jesteśmy również murem , ludzie myślą, że jest tu więzienie, według mnie to najwspanialsze miejsce na ziemi. Ludzi mnie irytują, są denerwujący i nie powinni istnieć, chociaż kilkoro mogłoby zostać, żebym miała się na kim pożywiać. Różnimy się od ludzi tym, że widzimy, oni nie widzą, dlatego mówimy na nich ślepi, gdyby jakieś nadprzyrodzone stworzenie przeleciało im nad oczami nie zauważyli by nic. Lekcja zaczęła się 10 minut temu byliśmy już sporo spóźnieni. Nauczyciela jeszcze nie było, całe szczęście. Szukałam jakiejś wolnej ławki z boku boiska większość zajmowały małe grupki, ale ostatnia była zajęta przez jedną osobę. Siedział sam, w ręku trzymał nóż i obracał go powoli, uważnie mu się przyglądając. Ubrany był w czarne spodnie i biały T-shirt z jakimś nadrukiem, włosy miał niedbale ułożone. Postanowiłam się przysiąść do niego.
-Zaczekajcie. Rzuciłam szybko do przyjaciół i odeszłam. Szłam szybko czując na sobie zdziwione spojrzenia przyjaciół. Wiedziałam co muszę powiedzieć. Usiadłam obok niego, właściwie nigdy się nie denerwowałam rozmawiając z chłopakami, dziś było inaczej. On powoli przeniósł wzrok z noża na mnie.
-Cześć, Lexi. Powiedział po czym się uśmiechnął, a mi serce zaczęło bić szybciej.
-Hej. Mój głos brzmiał zadziwiająco spokojnie. Od razu uśmiech wpłynął mi na twarz.
-Dziękuje. Powiedziałam powoli, po czym oblałam się rumieńcem, nienawidziłam tego, że tak łatwo można odczytać z mojej twarzy wszystkie emocje.
-Za co? Odpowiedział wyraźnie zdezorientowany. Zdziwiło mnie, że nie zrozumiał o co chodziło
-Za uratowanie życia. Wyjaśniłam spokojnie, po czym wstałam i odeszłam. Chłopak rzucił szybko ,,Nie ma za co'' i zacisnął rękę na ostrzu noża. Podeszłam do przyjaciół w tym samym momencie co nauczyciel zagwizdał dzwonkiem na znak rozpoczęcia lekcji.
-Walczcie w dwójkach. Powiedział znudzony nauczyciel.
 W sekundę dobraliśmy się w pary, ja byłam z Erikiem a Em z Daviną.
-Zacznijcie walczyć. Nauczyciel starał się przekrzyczeć wszystkie głosy na boisku.
                     Lubię walczyć z Erikiem, zawsze jest śmiesznie, jestem od niego lepsza w walce, nie wiem czemu ale natura obdarzyła mnie zaskakującą siła, ale pomimo tego chłopak dobrze walczy. Weszliśmy na nasze miejsce do walki. Jak byłam mała często chodziłam popatrzeć właśnie na naukę walki, zawsze lubiłam na to patrzeć. Uspokajało mnie to, dlatego nigdy się nie stresuje przed walką, nawet mnie ona uspokaja, przypomina mi dzieciństwo. Wróciłam myślami na plan ataku, zaczęłam pojedynek rzucając się na przyjaciela, nie spodziewał się tego więc nie zablokował ciosu dostatecznie szybko i porządnie oberwał. Chłopak wymierzył mi kilka ciosów z czego większość obroniłam. Walka była szybka, ja wygrałam, powalając przyjaciela na ziemie. Wtedy nauczyciel zagwizdał na znak, że to już koniec. Podałam Erikowi rękę i pomogłam mu wstać. Poszłam po wodę, zaczęłam się rozglądać, byłam ciekawa kto walczy. Zakrztusiłam się wodą na widok Katie walczącej z Jace'am. Chłopak bezproblemowo wygrywał, co było dziwne bo dziewczyna jest świetna w walce. Byłam ciekawa skąd się tego nauczył, oraz kto by wygrał gdybym stanęła z nim do pojedynku. Lekcja zbliżała się ku końcowi.
              Następne trzy lekcje minęły w miarę spokojnie, nikt już nie pamiętał ,,małego pytania'' Katie, każdy był tak zaabsorbowany filmikiem, że o tym zapomniał. Wroga nr 1 dziś więcej nie spotkałam co bardzo mnie cieszyło i trochę martwiło, przecież jeśli opuściła większość lekcji to szykuje zemstę, staram się o tym na razie nie myśleć. Dzwonek zadzwonił oznaczając koniec lekcji. Podeszłam do przyjaciółki, była szczęśliwa gdyż wygrała pojedynek. Po drodze opowiadała mi o szczegółach walki, słuchałam jej uważnie ale nagle zmieniła temat.
-To opowiadaj. Powiedziała podekscytowana zaciskając ręce na butelce z wodą.
Na początku nie zrozumiałam o co jej chodziło, ale po chwili do mnie dotarło, że mówi o blondynie. Zastanawiałam się od czego zacząć, w zasadzie dużo się nie działo, więc skróciłam to najbardziej jak umiałam.
-Podziękowałam mu. Powiedziałam patrząc na zaskoczoną minę przyjaciółki. Wydawało się, że nie rozumie o co chodzi. Dla mnie było oczywiste, że musiałam mu podziękować za uratowanie życia. Demony dziękują tylko sobie nawzajem nigdy ludziom ani aniołom, to by było niewybaczalne.
-Czy ja o czymś nie wiem? Powiedziała powoli, akcentując każde słowo. Na co ja parsknęłam śmiechem. To niemożliwe, żeby Emma o czymś nie wiedziała, my dwie jesteśmy pierwsze informowane o najnowszych zdarzeniach. Uspokoiłam ją odpowiedzią.
-Em ty akurat wiesz o wszystkim. Powiedziałam a dziewczyna wzruszyła ramionami.
-Black Fire. Anioł. Pamiętasz? Mówiłam na co ona zareagowałam długim ,,aaahhhaaaaa''

                  ...
             
  Popołudnie spędziłam na oglądaniu filmów akcji z przyjaciółmi. Siedzieliśmy w moim pokoju, obżeraliśmy się popcornem i głośno śmialiśmy, prawie zapomniałam o dzisiejszym spotkaniu rady. Na szczęście alarm w telefonie przypomniał mi o nim.


Chciałam podziękować osobą zostawiającą mi miłe komentarze i czytającym mojego bloga. Następny post pojawi się za dwa dni, będzie takiej samej długości jak ten ewentualnie dłuższy ;)
Na dzień 27 sierpnia mam zaplanowaną niespodziankę na blogu ;) Więcej o niej opowiem w następnym poście jeśli ten będzie miał dużo komentarzy :)

Chciała bym wam również polecić dwa blogi jeden jest o tematyce fantasy (HP) http://black-redstart.blogspot.com/ a drugi chce się wybić streszcza blogi i wg http://rainbow2708.blogspot.com/
;)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 7: Lekcje

      Miałam wstać, za 10 minut zaczynają się lekcje. Byłam zalana potem, strasznie się stresowałam dzisiejszym wieczorem. Normalnie bym to olała, ale po zdarzeniach w klubie i tym dziwnym śnie, nie mogłam się na to zdobyć. Wzięłam ze sobą ubrania które leżały na krześle. Uśmiechnęłam się do siebie, pewnie Emma je przygotowała, ona zawsze myśli o ciuchach. Swoją drogą dawno nie byłyśmy na zakupach rozmyślałam, wkładając bordowe jeansy i białą bluzkę z koronką. Wyglądałam zabójczo. Wróciłam do szpitalnego łóżka, wiedząc, że przyjaciółka nie zostawiła by mnie samej bez kosmetyczki. Wróciłam do łazienki, lustro było czymś ubrudzone przemyłam je szybko wodą i zaczęłam wyciągać kosmetyki. Gdy byłam już gotowa, zaczęłam szukać torby. Była czarna z wyszywanymi symbolami mojego rodu. Lubiłam ją była duża, zawsze mieściłam w niej wszystkie książki a do tego naprawdę ładna. Włożyłam potrzebne rzeczy i wyszłam.
         Musiałam przejść do innego budynku, w trakcie drogi wyciągnęłam telefon. Było pełno nieodebrane wiadomości. Kilka jak zwykle od operatora. Reszta od moich znajomych którzy martwili się moim stanem zdrowia, odpisywałam na nie aż nie znalazłam się przed budynkiem. Gdy go zobaczyłam nie mogłam nie ruszyć. Rozmawiał z kimś, dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że tym kimś jest mój ojciec. Tata jest wysokim brunetem, o ciemnej karnacji. Ma łagodne rysy twarzy. Ubrany dziś był w ciemny garnitur z czerwoną muszką, znak przynależności do rady. Dziwiło mnie, że kolejny raz widzę Jace'a z jakimś starszym demonem. Wtedy się odwrócili i dostrzegli, że się im przyglądam, a mnie potrąciła idąca obok Katie. Zdenerwowałam się, ale nie spuszczałam oczu z chłopaka, Dziewczyna wyraźnie to dostrzegła, po czym pomachała do chłopaka i uśmiechnęła się uwodzicielsko. Zaczęło się we mnie gotować, nie wiem czemu, przecież nawet go nie znałam. Ale wiedziałam, że nie chce by był jej chłopakiem , wzięłam torbę którą upuściłam, gdy zostałam popchnięta. i weszłam do szkoły.
-On będzie mój. Usłyszałam jak Katie, rozmawia z koleżankami.
Starałam się nie pokazywać, że cokolwiek słyszałam, bo wiedziałam, że mówiła to do mnie. Szłam spokojnie dalej aż zobaczyłam dwójkę przyjaciół. Podeszłam do nich, i zaczęliśmy rozmawiać. Erik ubrany dziś był w niebieską bluzkę i przetarte jeansy. Emma w piękną sukienkę koloru lapis lazuli, sukienka podkreślała jej delikatną cerę. Włosy miała ułożone w niedbały warkocz. Wyglądała idealnie, zresztą jak zawsze. Dziewczyna musiała nas opuścić, gdyż miała teraz lekcje obrony, a my matematykę. Tak, matematykę, szczerze jej nienawidzę, zawsze się zastanawiałam po co nam matematyka skoro jesteśmy demonami, do dziś nie znalazłam odpowiedzi.
       Weszliśmy do sali, była jak zwyczajna sala, zielone ściany, podłoga wyłożona panelami, kilka obrazów na ścianie i tablica. Usiadłam w ławce z Erikiem, po szkole często chodzą plotki, że Erik chodzi ze mną albo z Em, osoby które nas dobrze znają wiedzą, że nie ma w tym ziarna prawdy. Myślałam jeszcze trochę o dzisiejszym spotkaniu rady, nie wiem jak to możliwe ale udało mi się o tym nie myśleć przez cały ranek, aż do teraz. Zaczęłam się nerwowo wiercić, Katie to zauważyła i zaczęła się śmiać, pewnie myślała, że denerwuje się tym jej nowym ,,celem''.  Nauczyciel wszedł do klasy uciszył wszystkich, jeszcze kilka osób rozmawiało przyciszonymi głosami, większość wyjmowała zeszyty. To co się stało w połowie, sprawiło, że miałam zepsuty cały dzień. W trakcie robienia zadania, Katie wstała jak nigdy nic.
-Panie profesorze. Zaczęła. -Jak to możliwe, żeby trójka demonów, nie poradziła sobie z jednym małym aniołkiem?
 Powiedziała, po czym na jej ustach pojawił się złośliwy uśmieszek. Większość klasy wybuchła śmiechem, musiała już wszystkich powiadomić o wydarzeniach, ja nie chciałam dać jej tej satysfakcji siedziałam prosto, przeglądając leniwie książkę, była zdziwiona, a nawet trochę zła. Nauczyciel był wyraźnie zdezorientowany. Ja tak samo, nie wiedziałam skąd ona to wie.
- Panno Black, to nie temat na lekcje matematyki. Powiedział, to nerwowo przestępując z nogi na nogę.
      Po chwili jakiś zgnieciony papierek wylądował na mojej ławce, wyprostowałam go. Był na nim rysunek mnie uciekającej z płaczem przed aniołem. Byłam zła, czy dziewczyna aż tak pozmieniała wydarzenia? Już chciałam się odwrócić, żeby im coś powiedzieć, ale powstrzymała mnie silna ręka Erika zaciskająca się na moim ramieniu.
-Nie zwracaj na nich uwagi. Powiedział Erik uspokajającym głosem, po czym zabrał mi kartkę z rąk i jak gdyby nigdy nic wstał i ją wyrzucił. Byłam szczęśliwa, że miałam tak dobrych przyjaciół, zawsze mogłam na nich liczyć. Do końca lekcji musiałam wytrzymywać, drwiące spojrzenia innych. Katie dopija swego, poniżyła mnie na oczach całej klasy, nie wiem czemu ale nawet była szczęśliwa. Szczęśliwa ponieważ on tego nie widział, wtedy nie wiedziałam, do czego posunęła się dziewczyna.

Następny rozdział dodam jutro albo za dwa dni, wiem, że Jace ,rzadko występuje, ale zmieni się to w najbliższych rozdziałach. Mam trzy pytania  ;)  Pierwsze, co ile chcecie nowy rozdział? Drugie, czy mam dawać raz w miesiącu rozdział oczami Jace'a, Katie lub innej wybranej przez was osoby? Trzecie, najbardziej oczywiste pytanie :D Jak wam się podobał rozdział?

sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 6: Rada

Było ciemno, na szczęście mam doskonały wzrok i ciemność mi nie przeszkadza. Musiałam przejść do budynku nr.4 tam mieści się siedziba rady. Mój ojciec
Dave Jonson jest wysoko w radzie, więc znam ten budynek jak własną kieszeń. Jako dziecko tata, często mnie tam oprowadzał, wtedy poznałam Erika. Był upał, więc postanowiłam wyjść na dwór, zobaczyłam chłopca w moim wieku, siedział sam, nawet jako mały chłopiec był niesamowicie przystojny, ale wtedy jakoś tego nie zauważałam. Usiadłam obok niego, ubrany był w czarne długie spodnie i bluzkę tego samego koloru, zastanawiałam się czemu ubiera się tak ciepło. Erik miał smutną minę. Postanowiłam coś powiedzieć.
-Cześć. Jestem Lexi Przywitałam się z szerokim uśmiechem na twarzy. On wydawał, się zdziwiony, jakby wcześniej mnie nie zauważył.
-Erik. Mruknął cicho.
-Chodź pokaże ci coś. Powiedziałam, weszliśmy do budynku nr.4. Na początku mieliśmy tylko pozwiedzać pomieszczenia w których nigdy nie byliśmy ale postanowiliśmy pójść na posiedzenie rady, Chłopiec był zdziwiony, ale zaczęliśmy się cicho skradać i udało się nam wejść niezauważalnie. Nie rozumieliśmy nic z tego co mówili. Teraz wszystko było jasne, rozmawiali o aniele który im się wymknął, na szczęście jest już martwy. Chcieliśmy wyjść, niestety nas złapano, byli strasznie zdziwieni, że udało nam się tam wślizgnąć, po tym wydarzeniu, zostaliśmy przyjaciółmi, spotykaliśmy się prawie codziennie, potem poznaliśmy Em. Z rozmyślań wyrwał mnie odgłos kroków. Szybko schowałam się za krzak, zobaczyłam przyjaciela taty wychodzącego z budynku, drzwi były niedomknięte, postanowiłam wykorzystać tę okazję. Wbiegłam szybko do budynku. Nic się nie zmieniło od ostatniego razu, ściany pokrywała tapeta z podobiznami najstraszniejszych demonów. Byłam dumna gdyż byłam przodkiem kilku z nich. Pokój w którym przebywała rada na ważnych spotkaniach miał nr. 8. Wystarczyło skręcić w lewo a potem przejść, do końca korytarza. Tak, też zrobiłam, po czym oparłam się o ciężkie metalowe drzwi i zaczęłam słuchać. On musi wstąpić do rady.......Sam wiesz do czego jest zdolny.......trzy miejsca........jedno.......zostanie wolne......a ona.......ona nie może, nie jest gotowa.....  Słyszałam tylko urywki zdań, ale z tego co usłyszałam, jakiś chłopak wstąpi do rady, było chyba oczywiste kto. Ale nadal, nie dostałam odpowiedzi, na to czemu  zemdlałam na tak długo. Nagle zabrzęczała mi komórka. Odczytałam Sms'a.

Alex, jutro spotkanie rady, przyjdź na godzinę 21.00. Nie spóźnij się.

                                                   ~Tata

Nie, byłam zdziwiona takim obrotem spraw, od dawna się tego spodziewałam. Jedyny minus był
 taki, że  będą oczekiwać po mnie tego, że dzień i w noc będę planować morderstwa aniołów. Zawiodą się, mam zamiar szaleć na imprezach i korzystać z życie jak się da, jeśli przy okazji zabije kilka aniołów tym lepiej, ale nie spędzę całego życia na planowaniu napadów. Musiałam wracać, zaraz powinni wychodzić. Na szczęście nikt mnie nie zauważył i spokojnie wróciłam do szpitalnego łóżka.

Byłam na posiedzeniu rady. Spóźniłam się dwie minuty, ojciec nie był zadowolony, od razu wiedziałam, że coś było nie tak.
-Siadaj. Powiedział i wskazał ręką w kierunku,jednego z krzeseł, ustawionego wzdłuż stołu. Wyglądało inaczej, Zazwyczaj wszystko było w ciemnych kolorach teraz pokój był jasny. Zdziwiło mnie, że przyszłam tylko ja i rada, nie było pozostałych kandydatów.
- Czemu oni nie przyszli. Zapytałam się, mając nadzieje, że ojciec zrozumie o kogo chodzi. 
- JAK MOGŁAŚ NIE POKONAĆ ANIOŁA, JESZCZE ZEMDLAŁAŚ. ZE STRACHU? Krzyknął Evan, 2 najsilniejszy żyjący demon.
-Ja..a..a nie wiee..em. Powiedziałam jąkając się.
-Przynosisz wstyd naszej rodzinie. Krzyknął zdenerwowany ojciec, był w morderczym szale, ciemne włosy miał rozwiane na wszystkie strony, twarz czerwoną ze złości, w brązowych oczach widać było nienawiść. -Nie waż się nazywać więcej, moją córką.


Wtedy się obudziłam, byłam cała mokra. To był straszny koszmar,  szybko usiadłam i spojrzałam na zegarek była 6:43.  Do lekcji zostały 2 godziny, mam jeszcze czas pomyślałam i zapadłam w sen ponownie.

Hej postanowiłam pisać dłuższe rozdziały (tak jak na początku) mam nadzieje, że się spodoba ;) Jak ktoś ma jakieś pytania dotyczące bloga niech pisze w komentarzach ;)




piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 5: Szpital

Powoli wracała mi świadomość, przypominałam sobie wczorajszy wieczór. Pożywianie się, walka z aniołem, pomoc Jace'a.. Zaczęłam się zastanawiać co się stało potem i co zrobiono z ludźmi. Nagle usłyszałam, dźwięk otwieranych drzwi. Otworzyłam oczy. Byłam sama w szpitalu, leżałam na jednym z łóżek, strasznie niewygodne, potem zobaczyłam przyjaciółkę, miała rozwiane na wszystkie strony czarne włosy i ślady krwi i zadrapań na twarzy.
-Cześć. Powiedziała siląc się na uśmiech.
-Hej. Odpowiedziałam wykończona, chociaż nie wiedziałam czemu byłam w takim złym stanie, przecież anioł nic nie zdążył mi zrobić, chyba że o czymś nie pamiętałam.
-Jak się czujesz? Spytała z troską dziewczyna. Jak się czułam? Sama nie zdążyłam nad tym pomyśleć, z kością już dobrze, zaleta bycia demonem, złamane kości mamy najwyżej 10 minut.
-Jest ok. Na szczęście była to prawda. -A co z tobą? Zapytałam. Em przelotnie dotknęła zakrwawionej wargi i wzruszyła ramionami. Rany już zapewne nie ma, pozostała tylko krew. Wzięłam głęboki oddech i zadałam najbardziej nurtujące mnie pytanie.
- Co się stało po tym jak zemdlałam? Zastanawiało mnie czy chłopak wyszedł zaraz po zatrzymaniu anioła, co on tam robił.
-Zaraz po tym jak zemdlałaś, przyszła rada. Okazało się, że skądś wiedzieli, że tego wieczoru będzie tam anioł. Z każdym słowem, uśmiechała się coraz szerzej. -Zabili go. On to zrobił, Jace. Wziął twój nóż i jednym ruchem wbił mu go w serce. Jest suuuper. Powiedziała Emma przeciągając wyraz.
- Ale ty na niego lecisz, no cóż trudno. Powiedziała śmiejąc się, na co walnęłam ją poduszką.
- Wcale nie. Zaprzeczyłam.
Nie czułam nic do niego, interesowało mnie tylko to co on tutaj robi i dlaczego nikt nam o nim nie powiedział,
- Yhmmm.  Mruknęła bez przekonania. Spojrzałam na zegar była północ, nie byłam zmęczona, przecież dopiero wstałam, ale Em przecierała oczy ze zmęczenia.
- Idź spać, ja sobie poradzę. Przyjaciółka, nie wydawała się zbyt zadowolona pomysłem ale w ostateczności się zgodziła. Przekręciłam się na bok i zaczęłam rozmyślać, skąd wiedzieli o aniele i o nowy chłopak robił z radą. Postanowiłam się dowiedzieć. Założyłam kapcie, narzuciłam szlafrok i wyszłam po cichu, starając się nie obudzić pielęgniarek.

Mam nadzieje, że rozdział się spodobał, następny pojawi się dziś około 21. Co myślicie o blogu??? Następne rozdziały będą dłuższe i będę się takich trzymać :)

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 4: Anioł

          Miałam zamiar go zabić ale to co zobaczyłam zdziwiło nawet mnie, znałam go. Nie zajęło mi dużo czasu przypomnienie skąd. Był to Anioł który wymknął się Demonom. Jest to trudna sztuka. My nie chętnie mówiliśmy o tej porażce zaś anioły świętowały to hucznie. Miałam wbić w niego sztylet schowany w torebce. Gdy ostrze lekko go drasnęło, ryknął wściekle. Rzucił się na mnie z anielskim mieczem w ręce. Nawet nie zauważyłam kiedy go wyciągnął, to nie zwiastowało niczego dobrego. Anioł przygniatał mnie swoim wielkim ciałem, łapczywie łapałam powietrze. Bił mnie pięściami po twarzy, zostawiając na niej wielkie czerwone ślady. Zaczęłam się wierzgać, dzięki czemu skrzydlaty choć trochę się ode mnie odsunął. Emma, rzuciła się na niego od tyłu, zaskoczony wróg, całkowicie zsunął się ze mnie. Szybko to wykorzystałam, w ciągu sekundy, znalazłam się nad walczącymi. Bez namysłu, skoczyłam, żeby pomóc przyjaciółce, która się nie radziła sobie najlepiej.
Anioł, pomimo tego, że był na dole, dziko ciął jej ramię. Wiedziałam, że rana szybko się zagoi ale pomimo tego szybko odciągnęłam ją od walki. Skrzydlaty biegł w stronę wyjścia, trzymałam Emmę za zdrowe ramię, pomagając jej wstać. Nagle, znikąd przed wrogiem wyrósł Erik,blokując mu drogę do wyjścia. Niewielu ludzi pozostało,  większość uciekło, już na samym początku. Tchórze, Prychnęłam, oburzona. Ci co, byli na tyle głupi, żeby zostać, wyciągnęli komórki i nagrywali całe zajście lub krzyczeli ze strachem. Oczywiście nie widzieli skrzydeł anioła, więc uważali to za jakąś bójkę. Nie mogłam, dłużej myśleć o tym, liczyła się każda sekunda. Niestety przypomniałam, sobie o tym za późno. Skrzydlaty, skoczył na mnie,  powalając mnie na ziemie. Na nożu wyryte były jakieś znaki, których w szale walki nie umiałam rozpoznać, wiedziałam tylko, że ta broń jest jedną z najstarszych dlatego nawet lekkie draśnięcie boli jak cholera. Anioł szybko zareagował. Nim zdążyłam zauważyć, zostałam kopnięta w brzuch. Usłyszałam trzask łamanych kości. Otworzyłam oczy i zobaczyłam go stał nade mną że swoją bronią celując ją prosto w serce. Erik i Emma próbowali pomoc. Niestety tłum gapiów okrążył nas, ludzie stali i patrzyli się na całe wydarzenie. Wiedziałam, że potem trzeba będzie wymazać im wspomnienia.
        Nie chciałam tak umierać, ale jeśli już muszę to wolę umrzeć z godnością. Złapałam za ostrze, na co anioł odpowiedział zdziwioną miną. Gdy chciałam pchnąć ostrze w moje serce. Usłyszałam, że ktoś wchodzi.  
-Nieee! Usłyszałam najpiękniejszy głos, zobaczyłam go stał tam.
Widziałam zamazany obraz, jakoś demon stał w drzwiach z bronią, która lśniła w jego rękach, po chwili do klubu wbiegła cała rada, wszyscy naraz rzucili się na anioła.
 Zamknęłam oczy, chyba zasnęłam  Słyszałam urywki zdań. Nic ci nie jest?....Wyjdziesz z tego.....Mieliśmy szczęście .....Co on tam robił?..... Wtedy pochłonęła mnie ciemność.

Rozdział 3 : Black Fire

Zostało pół godziny do wyjścia. Pomogłam zapiąć Em sukienkę, wyglądała olśniewająco czarna sukienka leżała na niej idealnie. Włosy miała spięte w kitka, żaden kosmyk nie uciekał. miała grube rzęsy i czerwone usta. Uśmiechnęła się po czym zapytała, czemu się tak wlekę na co ja odpowiedziałam śmiechem i zaczęłam się ubierać. Włosy podkręciłam lekko, nałożyłam delikatny makijaż, po czym ubrałam się w strój. Założyłyśmy szpilki, które kupiłyśmy jakiś tydzień temu gdy wymknęłyśmy się z lekcji na zakupy. Wyglądałyśmy wspaniale. Ale jakoś nie byłam tak zainteresowana jak powinnam, moje myśli ciągle krążyły wokół tajemniczego chłopaka.
-Hej, słuchasz mnie? Spytała sfrustrowana Emma.
-Tak, tak. Skłamałam, żeby uspokoić przyjaciółkę. Zabrałam się za pakowanie torebki. Kosmetyki, lusterko, kasa. Gotówkę wzięłam na wszelki wypadek, przecież i tak ludzie robili to co chcieliśmy, byli zbyt pochłonięci naszym pięknem by zauważyć co robią. Oczywiście nie działa to tak, że powiemy zabij się i oni to robią, oni dają nam kasę kupują nam rzeczy ale tylko niewiele osób umie nakłonić je do wszystkiego. Gdy torebka była już zapakowana, wyszłyśmy. Poszłyśmy jeszcze po Erika, i pojechałyśmy do klubu.

.......

Byliśmy na miejscu, tętniło życiem. Widziałam pełno ludzi przepełnionych szczęściem i nienawiścią, humor od razu mi się poprawił.  Erik, porwał mnie na parkiet. Dostrzegłam, że Emma, zajęła się już jakimś blondynem o zielonych oczach.  Muzyka, głośno bębniła mi w uszach. Dzięki wyostrzonym, zmysłom słyszałam szum krwi, krążącej w żyłach ludzi. Znaleźliśmy się, mniej więcej na środku sali. Chłopak delikatnie, położył ręce na moich biodrach, oplotłam swoje, wokół jego karku. Zaczęliśmy powoli, kołysać się w rytm muzyki. Nigdy nie lubiłam, wolnych piosenek. na szczęście tu puszczane są bardzo rzadko. Pomimo, tego byłam szczęśliwa, wreszcie oderwałam się od zmartwień związanych z radą. Erik, mówił coś do mnie ale nie skupiałam na nim swojej uwagi. Bardziej interesowały mnie dwie, postacie w ciemnym kącie sali. Czarnowłosy, podążył za moim wzrokiem, zdenerwowany zmarszczy brwi, coś było nie tak.  Moje rozmyślania przerwała Emma, która znienacka, pojawiła się, przed nami. Nawet nie zauważyłam, kiedy piosenka ucichła.
-Tyle, biednych duszyczek. Zachichotała, przyjaciółka.
Wiedziałam, że tylko czeka na okazję, żeby się swobodnie pożywić. Lepiej, by nie zrobiła tego
,,tym lepszym sposobem'', mielibyśmy problem z ukryciem ciał. Poczułam, lekkie ukłucie w dolnej części brzucha, na wspomnienie Emmy, o duszach ludzi. Dawno, się nie pożywiałam, teraz był najlepszy moment. Duże zamieszanie, nikt niczego nie zauważy. Zobaczyłam chłopaka o czarnych oczach i brązowych włosach, był przeciętny. Lecz od razu wiedziałam że to na nim się pożywię. Był zły na swoją dziewczynę, która go zostawiła dla jego najlepszego przyjaciela co dwa razy mocniej wzmacniało nienawiść. Oblizałam wargi na samą myśl o dzisiejszym wieczorze.
- Zaraz wracam. Powiedziałam po czym wskazałam głową na chłopaka stojącego obok.
-Rozumiemy. Powiedzieli, śmiejąc. Podeszłam wolnym krokiem do chłopaka po czym usiadłam obok niego, wyciągając rękę po drinka. Nie dopadały nas, skutki nadużycia alkoholu. Dla nas było to jak woda, mogliśmy pić i nic się nie stało. Chłopak się zdziwił, ale grzecznie się przywitał. Ja nie chciałam tego przeciągać, zaczęłam sprawę od razu.
- Jesteś zdenerwowany, widzę to. Powiedziałam po czym poczułam delikatny skurcz w żołądku, długo nic nie jadłam.
- Tak. Odpowiedział, wyraźnie chcąc uniknąć tematu.
- Możesz mi zaufać. Powiedziałam po czym wolno dotknęłam jego ręki, podsuwałam do jego umysłu myśl, że może mi zaufać. Stopniowo opowiadał o swojej historii, jego nienawiść wzrastała z każdym słowem. Nie słuchałam go, brałam wyłącznie nienawiść, czy sprawiało to, że było mu lżej na sercu, oczywiście że nie, zaśmiałam się na samą myśl, że miała bym pomóc w czymś tym robakom. Zabierając mu ją, czuł że nie dostatecznie jej nienawidzi po czym jego nienawiść wzrastała kilkakrotnie, zawsze tak było. Czułam się błogo, mogła bym to robić godzinami. Po chwili, chłopak zemdlał a ja wstałam, wiedząc, że już nic dzisiaj z niego nie wycisnę. Wstałam, po czym poszłam do przyjaciół. Bawiliśmy się świetnie, do czasu gdy zobaczyliśmy anioła. W trójkę w jednym momencie rzuciliśmy się na niego. Nawet nie zdążyliśmy zauważyć jak wygląda, tylko czuliśmy wszędzie dobroć, radość. Chcieliśmy to załatwić jak najszybciej, zabić go, lecz nie spodziewaliśmy się tego co się za chwilę stanie...

Rozdział 2 :Tajemniczy Chłopak

         Gdy go zobaczyłam stałam jak zamurowana. Miał rozwiane na wszystkie strony złote włosy, usta miały idealny kształt. Najdłużej patrzałam się w jego oczy kolorem przypominały najpiękniejsze morza. Ubrany był typowo jak demon, wyglądał niesamowicie. Nigdy wcześniej go nie widziałam ani o nim nie słyszałam. Było to dziwne bo powinniśmy się dowiedzieć, że ktoś nowy przyjeżdża. Wtedy odwrócił głowę i spojrzał w miejsce gdzie byliśmy schowani. Jego twarz przybrała zdziwiony wyraz twarzy, ale nic nie powiedział, tylko kiwnął ze zrozumieniem głową. Szybko wybiegłam stamtąd, wpadłam na nauczyciela który wyszedł przed chłopakiem.
- Przepraszam, przepraszam. Mruknęłam po czym pobiegłam dalej ciągnąc za sobą przyjaciół. Podczas drogi do klasy rozmawialiśmy o tajemniczym chłopaku. Skąd jest, czemu nikt nam o nim nie powiedział. Lecz moje myśli ciągle błądziły do tego zdziwionego wyrazu twarzy jak nas zobaczył.
Nowy demon, rada znów coś ukrywa, kolejne kłamstwa i tajemnice nie wróżą niczego dobrego. Wypełniła mnie złość, przecież powinniśmy wiedzieć, nikt nie ma prawa sprowadzać się do naszego domu bez naszej wiedzy.
          Gdy dotarliśmy do celu, zajęliśmy nasze codzienne miejsca. Klasa była zwyczajna, ściany były białe, na nich wisiały mroczne obrazy. Ławki były podwójne, zajęliśmy nasze, zwyczajne miejsca, siedziałam z Em, a Erik przed nami sam. Zaczęła się lekcja, pani Jones jak zaczęła opowiadać o wielkiej ewolucji demonów w 547 r. Wtedy demony stały się potężniejsze, i piękniejsze. Nie byliśmy już szkaradami tylko nieskalanymi pięknościami. Stało się to po tym jak zdjęliśmy klątwę rzuconą na nas przez anioły. Jako córka jednego z najważniejszych demonów, znałam to na pamięć, więc niezbyt skupiałam się na lekcji. Wzrok miałam wbity w drzwi, czekałam aż się pojawi, gdy zaczynałam tracić nadzieję na dowiedzenie się czegoś, drzwi się otworzyły, zobaczyłam go. Przeprosił za spóźnienie i usiadł w jedynym wolnym miejscu obok mojego najlepszego przyjaciela.
- To nowy uczeń przeniósł się tutaj z Chicago. Wyjaśniła szybko nauczycielka i wróciła do lekcji jak gdyby nigdy nic.
- Cześć, jestem Erik. Przywitał się przyjaźnie chłopak.
- Jestem Jace. Powiedział nonszalancko po czym zaczął przeglądać książkę nie zwracając uwagi na nic. Do końca lekcji siedziałam wpatrzona w chłopaka jak zaczarowana.
         Po lekcji wyszłam wraz z przyjaciółmi z sali.  Byłam tak zdenerwowana że nawet nie zauważyłam, że na kogoś wpadłam. Już miałam coś powiedzieć, ale zauważyłam na kogo wpadłam. To był on, tajemniczy chłopak, Jace.
Staliśmy tak wpatrzeni w siebie nie widząc nic innego, aż w końcu odezwałam się.
-Cześć jestem Lexi. Powiedziałam opanowanym głosem co mnie bardzo zdziwiło.
- Jestem Jace. Chłopak odpowiedział prawie natychmiastowo, po czym odszedł. Podeszłam do Emmy, następne lekcje minęły szybko. Teraz zostało tylko przygotowanie się do imprezy. Dziś zaszalejemy pomyślałam.